wtorek, 30 grudnia 2014

Podsumowanie roku 2014


Niepostrzeżenie w zeszłym miesiącu minęły 2 lata mojego książkowego blogowania. Jestem w sumie zadowolona z tej przygody intelektualnej, jaką dla mnie stanowi pisanie bloga. Po dwóch latach wiem na pewno, że dzięki blogowi i mobilizacji, która dają mi lektury innych, sama czytam więcej wymagającej prozy. Więcej też myślę o tym, co przeczytałam.

Jak się okazało, obecnie najwięcej czytam literatury faktu. Myślę, że bardzo sprzyja temu doskonała praca wydawnicza Wydawnictwa Czarne. Ilość ciekawych reportaży Czarnego jest imponująca, widoczna w księgarniach i zachęcająca do sięgania po ten typ lektury, także innych wydawców.

W ramach literatury faktu najbardziej wciągającą książką w 2014 roku  była Autobiografia Chaplina. Najbardziej inspirująca z kolei była książka Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści? Oraz Góra w Tybecie.

Jeśli chodzi o literaturę piękną nie przeżyłam takiego uderzenia emocji, jak w przypadku 2013 roku i czytania Annie Proulx czy Davida Mitchella, o czym pisałam TU. Myślę, że jest to naturalna kolej rzeczy. Moje wymagania przecież nie maleją, tylko rosną, a naprawdę dobrych autorów nie jest znowu tak wielu J

W 2014 najsilniej oddziałał na mnie Cormac McCarthy w Sunset Limited.

Największy zawód sprawiły mi powieści Salmana Rushdie. Z jego esejami jest mi całkiem po drodze, ale z prozą mam niewiele punktów stycznych.

Oto moje hity lekturowe:

Podium autorów 2014
·                  Cormac McCarthy
·                  Italo Calvino
·                  Colin Thubron
·                  Joanna Bator
·                  Elisabeth Asbrink

Podium książek 2014
·                  "Sunset Limited"
·                  "Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści?"
·                  "Autobiografia" Charles Chaplin
·                  "Góra w Tybecie"
·                  "Długi film o miłości. Powrót pod Broad Peak"
·                  "Buszujący w zbożu"
·                  "Japoński wachlarz. Powroty"
·                  "Zajeździmy kobyłę historii"
·                  "Samotność. Powrót do jaźni"
·                  "Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii"

Szczęśliwa jestem, że podjęłam wyzwanie Lemoriada (http://fragmentownik.blogspot.com/). Nawet kiedy zniknęło ono z eteru, nie zniknęło z mojej głowy. Moje lektury Lemowskie to:
Lem Stanisław  Dylematy
Lem Stanisław  Fiasko
Lem Stanisław  GOLEM XIV
Lem Stanisław  Okamgnienie
Lem Stanisław  Opowieści o pilocie Pirxie
Lem Stanisław Rasa drapieżców (nieopisana ).


Z biegiem lat, z biegiem dni blog staje się dla mnie coraz bardziej pamiętnikiem z lektur. Zaledwie sporadycznie miewam chęć zarekomendowania komuś lektury, która mnie zachwyciła. Raczej sama pragnę zapamiętać moje własne wrażenia i móc kiedyś do nich wrócić.

Najważniejsze  jest, że pisanie pomaga mi przemyśleć pewne rzeczy. Zawsze tak było. Dopóki nie spiszę swoich przemyśleń, nie wiem do końca, co ja tak naprawdę myślę :) 
Będę więc  kontynuować. Lubię rozważać różne kwestie, czasami wręcz abstrakcyjne. Patrząc na etykiety blogowe, wiele można dowiedzieć się o preferencjach jego autora. Spojrzenie na moje etykiety zdradza moje upodobanie do zastanawiania się nad problemami współczesności. Pasjonują mnie takie tematy jak: kultura wysoka vs kultura niska, edukacja, komercjalizacja zjawisk dotąd będących poza zasięgiem praw rynkowych, zmiany na rynku książki, proces pisania, osobowość twórcy oraz sam proces czytania.

Zdaję sobie sprawę, że blogowanie oznacza coś więcej niż pisanie postów. Często myśli się i mówi o blogowaniu jako o społeczności Podkreśla się, że ważne jest animowanie życia blogowego, jego popularność, klikalność, zachęcanie czytelników do komentowania, odpowiadanie  na komentarze. W tym  niestety  jestem słaba. Przy tej i innych okazjach dostrzegam, że pozbawiona jestem talentu prowadzenia  ‘small talk'u’.  Jasne, że moja aktywność jako "blogera-animatora" w sposób naturalny ewoluowała. Początkowo starałam się bardziej. W pierwszym roku blogowania byłam bardziej wkręcona i robiłam nawet konkursy promujące mój blog :) Następnie zaangażowałam się w prowadzenie wyzwania Czytam serie wydawnicze. To była super przygoda i naprawdę miało to sens. Sprawiało mi to przyjemność. 

Obecnie te wszystkie akcje straciły dla mnie nieco na znaczeniu. Najważniejsza stała się kwestia posiadania swojego miejsca w sieci świata. Osobnego miejsca. Raczej osamotnionego miejsca.

Nie planuję pojawienia się na facebooku, choć blog jest przecież medium internetowym - niczym więcej, ale i niczym mniej. Być może wypadałoby korzystać z możliwości… Tym bardziej, kiedy patrzę na to, jak smartfony zmieniły dostęp do informacji,  korzystania z Internetu. Widzę u córki w iphonie ciągłe aktualizowanie się fb, instagramu na ekranie, ogrom podsuwanych, łatwo dostępnych możliwości. Zdaję sobie sprawę, że moja postawa jest anachroniczna i nie sprzyja zwiększaniu liczby czytelników. Ale cóż… Nie tylko w tej sprawie zachowuję się staroświecko J Zdecydowałam i mój blog nie pojawi się na fb. Jest to pewne utrudnienie dla osób z pokolenia mojej córki, których życie jest w dużym stopniu organizowane przez media społecznościowe, ale trudno. Mam nadzieję, że osoby zainteresowane i tak jakoś do mnie trafią. 

Kolejnym dylematem, który musiałam roztrzygnąć w tym roku, była sprawa powtarzających się – bywało, że kuszących jak diabli - propozycji otrzymywania książek z wydawnictw. Aktualnie przydałyby mi się takie oszczędności finansowe, oj, przydały. Mogłabym też zaangażować się w promocję naprawdę dobrych książek, wartościowych wydawnictw. Jednak obawiam się konsekwencji takiej decyzji. Tak się składa, że na co dzień pracuję w firmie handlowej i promocja via media społecznościowe jest mi znana od podszewki. Wiem, że istnieje realne ryzyko, że pisanie na zamówienie niepostrzeżenie może zmienić blog prywatny w półprofesjonalny lub wręcz ćwierćprofesjonalny. Zdaję sobie sprawę, że profesjonalna jakość pisania o książkach (tak jak ja sama ją postrzegam i szanuję) jest dla mnie poza zasięgiem, a inne pisanie w ramach zlecenia nie interesuje mnie.Tymczasem przyjemność płynąca z posiadania pełnej autonomii i niezależności na swoim blogu byłaby zagrożona. 

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy widzą to tak radykalnie. Np. mój mąż nie bierze tych zagrożeń tak bardzo poważnie, a za to chętnie widziałby na półce książki, na jakie nas teraz nie stać :) Jednak ja potrzebuję mieć w czasie wolnym od zawodowych zmagań z niewidzialną ręką rynku jakieś miejsce całkowicie od nich wolne.

Książki i pisanie o czytaniu to dla mnie pretekst do lepszego poznania zarówno siebie, jak i innych. Lubię także przy tej okazji czegoś się nauczyć, czegoś nowego dowiedzieć. Cenię sobie szczerość  wypowiedzi i wyrazistość poglądów. Najbardziej lubię, kiedy lektura staje się dla blogera pretekstem do wyrażenia swojej opinii o świecie.

Cieszę się, że ktoś poświęca czas, żeby czytać to, co piszę. Serdecznie dziękuję za towarzyszenie mi na mojej blogowej drodze.

Pozdrawiam Was i życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku 2015. Wspaniałych lektur!

Edit: Zapomnialam rozliczyć się z wyzwania Z półki 2014. Miałam w planach przeczytanie 31 książek kupionych przed 1 stycznia 2014, a udało mi się przeczytać zaledwie 21. Ale za to zacnych. Poza tym muszę pamiętać, że w tym roku  w  o g ó l e   n i e   c z y t a ł a m   przez 3 miesiące. A to w związku z narodzinami, jedna po drugiej, moich dwóch pierwszych wnuczek Oleńki i Zosieńki. Ostatni raz taka abstynencja czytelnicza zdarzyła mi się po narodzinach pierwszego syna, 27 lat temu...



24 komentarze:

  1. We mnie zawsze będziesz miec wiernego czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod wypowiedzią Agnieszki. :)

      Usuń
    2. Dziewczyny, dziękuję wam serdecznie! Mam nadzieję, że bedziemy się widywać i czytywać jak dotąd.

      Usuń
  2. Ależ obszernie podsumowałaś swoje dwa lata blogowania i swoje tegoroczne czytelnictwo.
    Gratuluję świetnego bloga...na wysokim poziomie intelektualnym. Ja tu lubię zaglądać i czytam może nie wszystko od deski do deski tylko to co mnie bardziej zainteresuje, ale bo też Twoje posty są zawsze bogate w treść co pozwala mi na podnoszenie poziomu mojej wiedzy i na dołączenie do Twoich przemyśleń........ale też nie łatwo się mi u Ciebie porusza, bo ....jestem zwyczajną emerytką czytającą głównie dla przyjemności. Niemniej nadal będę czytać ....pomyślności życzę w Nowym Roku i wielu nowych postów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Natanno. I ja do Ciebie regularnie wpadam :) Dobrze, jak ktoś lubi nas takimi, jakimi jesteśmy. Ja lubię Ciebie-blogerkę dokładnie taką, jaką jesteś. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Miło mi to czytać Agnieszko.
      I załączam ciepłe pozdrowienia z zimowego Czchowa nad Dunajcem......

      Usuń
  3. Piekne podsumowanie:)
    Ostatnio dopadlo mnie zycie;), ale zdarza mi sie bywac na blogach, nawet zdarza mi sie czytac ksiazki.
    Lubie moja samotnie w sieci i rowniez nie zamierzam korzystac z FB, bo sie szczesliwie od niego prywatnie uwolnilam.
    Bardzo lubie Twoj kacik w sieci i czesto tutaj zagladam. Inny, taki Twoj:)
    Zycze Ci wszysktiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A ja życzę Ci, żeby życie trochę odpuściło i żebyś miała więcej takich pozytywnych zdarzeń, jak czytanie :)

      Usuń
    2. I uściski dla Antonia i Marca!

      Usuń
    3. Mam nadzieje, ze mi odpusci:). Szkraby usciskam rano :)

      Usuń
  4. Podpinam sie pod Poprzedniczki! Moze nie kazdego posta czytam, bo sa dziedziny ktorych nie lubie, ale mimo to na Twojego bloga lubie wpadac, bo zawsze znajde tu jakas perelke dla siebie!
    Dziekuje ze jestes i oby tak dalej!!!

    A na Nowy 2015 Rok zycze duzo zdrowia i oby byl lepszy niz mijajacy rok!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Oby 2015 rzeczywiście okazał lepszy!

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe podsumowanie. Jeżeli chodzi o współpracę z wydawnictwami, to muszę przyznać, że nie mam z tym żadnych oporów. Głownie dlatego, bo nie jestem zobligowany do niczego poza napisaniem recenzji. I wcale nie musi być ona pozytywna. Jedyny minus - tak wiele ciekawych nowości pojawia się na rynku, że nie mam czasu na klasyki. ;b

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no i życzonka. Szczęśliwego Nowego Roku! Mnóstwa książek oraz wspaniałych literackich (i nie tylko) odkryć!

      Usuń
    2. Dziękuję! Tobię życzę wielu przygód na szlaku i wspaniałych lektur w 2015!

      Usuń
  6. A! Pamiętałaś o Lemoriadzie.. A mi zupełnie wypadła z głowy i w sumie przeczytałam tylko jedną książkę Lema.. Chyba, że listy też się liczą? :-)
    Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok! A przede wszystkim wielu czytelniczych zachwytów. Mam nadzieję, że mimo wysokich wymagań trafisz jeszcze na wiele fenomenalnych powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja też o niczym innym nie marzę... No, może jednak marzę jednak o jeszcze kilku innych rzeczach. Dzięki!

      Usuń
  7. Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku i zostań proszę wymagającym czytelnikiem , im więcej będziesz wymagać tym lepsze perełki znajdziesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zrobię. Pozdrowienia serdecznie!

      Usuń
  8. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, samych udanych lektur! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to się chyba nie da :) Wystarczy zwykła większość :)

      Usuń
  9. Fakt, "Lemoriady" nie powtarzałam, ale też o niej pamiętam - i choć w zeszłym roku Lema akurat nie czytałam, to jednak cały czas mam go w głowie jako jednego z tych autorów, których zdecydowanie chcę czytać dalej i dalej.

    Tak, blogowanie to bardzo specyficzne doświadczenie - i wiąże się z nim kilka kwestii, które mogą zmienić formę, która Ci odpowiada, w formę, w której przestaniesz się odnajdywać. To po prostu zależy, ciągle i ciągle zależy - od tego, czego chcesz od swojego miejsca, czego potrzebujesz etc. Dobrze, że wiesz, czego chcesz (a jeszcze bardziej - czego nie chcesz, preferuję selekcję negatywną) - myślę, że w przypadku blogów prowadzonych na siłę w jakiejś formule szybko tę przymusowość formuły daje się wyczuć. To chyba trochę jak z ubraniem - jeśli się zakłada coś, żeby się "pokazać", choć się tego nie lubi/nie czuje się w tym dobrze, to się wygląda śmiesznie, pretensjonalnie czy nieporadnie. Więc niech Twoje blogowe ciuchy pozostaną wygodne i w Twoich kolorach, pal diabli, co jest akurat modne ;)
    Poza tym mam wrażenie, że szczególnie teraz, gdy ciągle pędzimy, pracujemy jak szalone, a czas ucieka jak wściekły zając - szczególnie teraz ważne jest posiadanie takiego swojego miejsca, w którym się nic nie musi, tylko się chce, odpręża i poświęca czemuś, co się lubi i jak się lubi.

    "Pamiętnik z lektur", podoba mi się to określenie - jest mi bliskie. Wspaniałych pamiętnikarskich wpisów czytelniczych w 2015! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękie wielkie za podzielenie się swoimi przemyśleniamy, słusznymi moim zdaniem :) Dziekuję też za życzenia! I nawzajem. Bo chętnie bym znowu czytała Twoje wpisy :) Wpisuję Cię znowu do blogrolla. Teraz to już nie masz wyboru :)))

      Usuń
    2. Poddaję się temu stwierdzeniu z wielką radością - tak, teraz już nie mam wyboru, muszę ożywić swoje blogowanie :) A zrobię to z wielką ochotą. Dzięki i niech nam obu prowadzenie blogów daje w tym roku jeszcze więcej radości niż kiedykolwiek przedtem :)

      Usuń

Zastrzegam sobie prawo do moderowania komentarzy, gdy uznam to za stosowne.