Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reżyseria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reżyseria. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 czerwca 2013

Piękno może być złe. Leni Riefenstahl

Dodaj napis
Steven Bach Leni. Życie i twórczość Leni Riefenstahl

Berta Helene Amalie "Leni" Riefenstahl urodziła się 22 sierpnia 1902 w Berlinie, zmarła we śnie 8 września 2003 w Pöcking w wieku 101 lat. Była niemiecką aktorką i – przede wszystkim - reżyserką filmową oraz fotografem. Najbardziej znana z nowatorskiej estetyki. Jej osoba i twórczość budziła często kontrowersje z powodu filmów propagandowych, jakie nakręciła w okresie hitleryzmu. Jej "Triumf woli" z 1934  to film powszechnie uznawany za najlepszy film propagandowy w historii. Była genialną realizatorką filmową zwłaszcza w sposobie filmowania ludzkiego ciała i, choć propaganda jej wczesnych filmów budzi niechęć wielu ludzi, to ich estetyka każe twórcom filmowym określać je mianem wybitnych. 
(w oparciu o Wikipedię)

Ksiązka Bacha to wartościowa, obiektywna, przeciekawa biografia niesamowitej kobiety, która przeżyła cały wiek XX. Leni Riefenstahl jest dla mnie symbolem złożoności, niejednoznaczności tego świata. I ucieleśnieniem stwierdzenia, że piękno może być złe. O niej mówiono, że była „śliczna jak swastyka”.



Jest najlepszym przykładem tych wszystkich twórców, którzy mają w życiorysie zaczadzenie fanatyczną ideologią. Riefenstahl budzi we mnie skrajne uczucia: od absolutnej pogardy (kiedy myślę o jej oddaniu Hitlerowi) do absolutnego podziwu (kiedy patrzę na zbiór jej zdjęć  z lat 60. i 70. z Afryki). 



Jej działalność na rzecz Hitlera napawa mnie odrazą, a jednocześnie nie mogę powstrzymać zazdrości wobec faktu, jak twórczo przeżyła swoje życie. Potępiam ją za jej wysługiwanie się zbrodniczemu reżimowi. Ona tłumaczy ten fakt nieświadomością okropności wojny… Lecz ja nie wierzę jej. Nawet żyjąc tylko kręceniem filmów, nie mogła nie być świadoma, czemu one służyły. Jednocześnie nie mogę powstrzymać zazdrości, kiedy czytam, jak wyszła z nędzy, została artystką, całe swoje długie życie przeżyła, robiąc to, co chciała. 

Ktokolwiek widział oblicze Furhera w "Trumfie woli", nigdy go nie zapomni. Będzie go prześladować za dnia i w nocy i, niczym stłumiony płomień, trawić jego duszę. 
dr Joseph Goebbels

Leni Riefenstahl należała do tych osób, które noszą w sobie kult siły, zgodę na to, że silni powinni mieć władzę nad słabymi. Wierzyła, że niektórzy są bardziej predystynowani do bycia panami świata. Jak wiemy, tacy ludzie nie zniknęli wraz z upadkiem hitleryzmu. To jest pewna skaza charakteru (ujmując to potocznie). Jest to typ osobowości skłonnej do poddania się autorytaryzmowi, wielbiącej siłę. Miała to Leni Riefenstahl, mają to skini, mają to kibole, mają też niektórzy politycy idący po władzę w przekonaniu, że są lepsi od innych. 

Oczywiście Leni była tylko artystką. Niemniej za czasów Hitlera jej artyzm został - za jej zgodą - wykorzystany, żeby pogłębić fanatyczną wiarę w wodza i jego pomysł wojenny.





...same tylko ustawy Gestapo tu nie wystarczą. Masy potrzebują bożka. 
Adolf Hitler






O tym, że Leni była w stanie zrobić wszystko, żeby osiągnąć swój cel świadczy np. to, że była w stanie skwapliwie wykorzystać jako darmowych statystów Cyganów z obozu koncentracyjnego, a potem ich odesłać na śmierć do obozu.  Potrafiła błyskawicznie o nich zapomnieć. Wyprzeć ich z pamięci. Chętnie uwierzyć, że otrzymają dobrą opiekę w obozie koncentracyjnym... Przecież nowe wspaniałe filmy czekają na nakręcenie... Nowe wspaniałe cele czekają na osiągnięcie... Kto miałby po nie sięgnąć, jak nie ona Leni - dziewczyna, która kiedyś powiedziała: "Chcę zostać kimś wielkim!". 

Ta postawa najlepiej opisuje jej mentalność – mentalność, którą ona pewno nazwałby mentalnością zwycięzcy… Ja nazwę to raczej bezmyślną efektywnością. Brakiem empatii. Psychopatią w wydaniu glamour. Po prostu cel uświęca środki. 

Po wojnie ta sama Leni, mając 77 lat kłamie, że ma ich tylko 50, żeby ukończyć kurs płetwonurka.  Udaje się, bo wygląda na 50-latkę. [Akurat o tym epizodzie w książce nic nie ma.] Całe życie była niezwykle piękna i sprawna, niezwykle atrakcyjna. A jej nowatorskie zdjęcia podwodne zrobią kolosalne wrażenie i wyznaczą nowe granice sztuki. 



Czy dobrze zrobiła kłamiąc? Ona nie miała nawet cienia wątpliwości, że tak. Robiła to, co sama uważała za słuszne. Nie była zainteresowana tym, co myślą o niej inni. Nigdy.

Jednak Leni ma na koncie także zdjęcie takie jak to poniżej, z Końskich, miasteczka w Polsce (zresztą położonego niedaleko miejsca, gdzie ja się urodziłam), w czasie okupacji, w momencie rozpoczęcia rozstrzeliwania cywilów. Na zdjęciu widać nie SILNĄ, pozbawioną wątpliwości kobietę, tylko SŁABĄ, przerażoną, odczuwającą strach, a może i wstyd z powodu tego, co się dzieje, kobietę. Może został tu uwieczniony jeden z niewielu momentów, w których Leni znalazła się w kontakcie z rzeczywistością.



________________________________
 Z literą w tle (B)
Trójka e-pik (biografia)



poniedziałek, 18 lutego 2013

...któż nie chciałby przeżyć wakacji z duchami?



Stanisław Jędryka Miłości mojego życia

Podobno każdy potrafi napisać w życiu jedną książkę. Najlepiej o sobie. Tak mówi o swojej autobiografii z 2012 r., nie siląc się na żadną sztuczność, Stanisław Jędryka.

Samo nazwisko Jędryki nie jest być może zbyt rozpoznawalne, ale wystarczy wspomnieć jego filmy: Podróż za jeden uśmiech, Wakacje z duchami, Do przerwy 0:1, Stawiam na Tolka Banana, Koniec wakacji czy Szaleństwo Majki Skowron.

Miłości mojego życia to absolutnie bezpretensjonalna książka wspomnieniowa, napisana przez bardzo zwyczajnego człowieka, który miał życie pełne niezwykłych zdarzeń. Weźmy pierwszy z brzegu zastanawiający fakt:

Jak udało mu się wyjść na ludzi temu dziecku - podrzutkowi, wychowywanemu w czasie II wojny i tuż po niej w Sosnowcu, praktycznie bez mężczyzn, otoczonemu przez kobiety, i to w stałym konflikcie wewnętrznym, bo będąc stale rozdarty pomiędzy wychowującą  go a rodzoną matką, która chciała go odebrać?

Jak taki chłopak z Sosnowca, wychowany w ubogiej rodzinie, przez matkę analfabetkę, w domu bez wody i centralnego ogrzewania, dostał się i to za pierwszym razem do Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi?

Jak chłopakowi bez specjalnego wykształcenia, oczytania, a nawet obycia, najbardziej lubiącego pograć w piłkę, udało się wyreżyserować w ciągu kilku zaledwie lat na przełomie lat 60. i 70. najbardziej wzruszające filmy o dorastających nastolatkach, jakie powstały w polskim kinie?

Jak to zrobił, że filmy, których akcja toczy się czasami jeszcze w ruinach powojennych (Do przerwy 0:1 czyli Paragon, gola!), są pomimo to nadal oglądane i dobrze odbierane przez dzieciaki, a nawet zyskały status filmów kultowych?

Jak nie mając żadnego wsparcia i będąc często własnym ‘antypiarowcem’, a do tego nie pijąc alkoholu, zdołał utrzymać się w branży, nakręcić jeszcze wiele innych ‘dorosłych’ filmów, które nie były może tak dobre jak te dla młodzieży, ale za to miały zawsze wyróżniająca się obsadę aktorską i wierną przez lata ekipę (scenarzysta, operator, montażysta, kompozytor)?

Jak udało mu się zdobyć serce jednej z najpiękniejszych aktorek swojego pokolenia Joanny Jędryki,  a potem zaprzepaścić to małżeństwo?

Być sportowcem na poważnie (piłkarzem II ligi) i mieć pierwszy zawał w wieku 43 lat?

Uznałem, że przyszedł właściwy moment na taką spowiedź. Może sprawia to bliskość mety, do której zmierzam.