Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura czeska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura czeska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ota Pavel "Śmierć pięknych saren"


Ota Pavel Śmierć pięknych saren
Przeł. A. Czcibor-Piotrowski i J. Waczków
MUZA S.A., Warszawa 1998 , wyd. IV
wyd. oryg. 1971
seria Biblioteka Bestsellerów

Dziesiątki razy chciałem odebrać sobie życie, gdy już nie mogłem wytrzymać, ale nigdy tego nie zrobiłem. Pewnie w podświadomości pragnąłem jeszcze jeden raz pocałować usta rzeki i łowić srebrne ryby. To właśnie jako rybak nauczyłem się cierpliwości, a wspomnienia pomagały mi żyć.

Ota Pavel

Czytam w raporcie o czytelnictwie, że w Polsce książka ma szansę być przeczytana  (podkreślmy, że szansa ta jest minimalna) wtedy tylko, gdy opowiada o bohaterach podobnych do nas i kiedy książka ma happy end. Aha, i ma być 'łatwa' w czytaniu. To pewnie dlatego bestsellerem jest erotyczna opowiastka, o której da się powiedzieć tylko, że jest to szybkozbywalny produkt literaturopodobny.

W takich czasach chyba tylko jakieś szaleństwo może sprawić, że ktoś sięgnie po opowiadania Oty Pavla. Sarny, ryby, rzeka, knedle, pies...

Niemniej co jakiś czas znajdują się tacy. To przeczytałam obejrzała ekranizację z 1987 roku, bo się chyba kocha w Hrabalu i czeskim języku :) Co z kolei sprowokowało mnie do sięgnięcia na półkę męża, tę ważną - przy wezgłowiu - gdzie od jakiegoś czasu stało wydanie kupione w antykwariacie.

Ota Pavel (Otto Popper) żył zaledwie 43 lata, zachorował psychicznie (miał urojenia mesjanistyczne, podobno była to psychoza z elementami schizofrenii) jako trzydziestokilkulatek. W ramach autoterapii pisał autobiograficzne opowiadania o dzieciństwie i młodzieńczych latach. Sam był raczej typem 'luzera', człowieka pozbawionego chęci zawojowania świata. Jednak jego idolem i głównym bohaterem opowieści był ukochany 'tatuńcio' - jego przeciwieństwo. Przed wolną utalentowany komiwojażer i sprzedawca produktów Elektroluksa, po wojnie i pobycie w obozie koncentracyjnym, zaskoczony przez realia realsocjalizmu w Czechosłowacji. Choć - jak dowiadujemy się starał się znowu dostosować - wstępnie był optymistycznie nastawiony do komunistycznych idei równości i braterstwa, jak to ocalały z H. Żyd.

Ota Pavel 1930-1973

Wygląda na to, że Ota Pavel chce za wszelką cenę utrzymać się na powierzchni życia. Pomaga mu w tym wędrówka pamięcią do szczęśliwych czasów, gdy jego głównym zajęciem było wędkowanie i siedzenie nad rzeką. Brzmi durnie? Ale i ja, gdy chcę szybko zredukować poziom stresu, przenoszę się myślą do letniego wałęsania się z patykiem po piaszczystej drodze na wsi u dziadka. Do chwil betroski. Tej samej techniki relaksacyjnej nauczyłam swoje dzieci. One też, to ciekawe, przywołują wtedy pejzaże z wakacji na wsi. Inne miejsca, inne zakamarki - zakola rzek, polany leśne, ale wciąż w tej samej mazowieckiej wiosce. Książka o karpiach i szczupakach. Książka o piaszczystej drodze.


Jak się domyślacie opowieści Pavla muszą zawierać pewną tajemnicę. Nie powiem Wam jaką. No, dobrze, zdradzę, że jest to tajemnica egzystencjalna. Dlatego właśnie opowiadania Pavla są wciąż wznawiane. W Polsce zrobił to ostatnio Czuły Barbarzyńca.

A poniżej powieści, które w latach 90. zostały wydane w serii Biblioteka Bestsellerów wydawnictwa MUZA.
Znajdź trzy różnice pomiędzy bestsellerami wtedy a teraz.



_________
 Z półki

niedziela, 25 maja 2014

Karel Ćapek "Księga apokryfów" a Magnesia Litera


Trochę mi głupio, ale dopiero w piątek dowiedziałam się, jak się nazywa najznamienitsza nagroda literacka w Czechach (odpowiednik naszej NIKE): MAGNESIA LITERA.  I to dzięki butelce wody. No, i dzięki czeskiemu wydawnictwu GRAFAG. A także dzięki temu, że mam wnuczkę, dla której kupiłam  na stoisku GRAFAGu książkę i pacynkę Krecika. 

Teraz postanowiłam wziąć udział w konkursie promującym tę nagrodę i literaturę czeską w Polsce. Oraz oczywicie całkiem przyzwoitą wodę z magnezem z Karlowych Warów (tak się to chyba odmienia?)

Mój ulubiony bohater lieteratury czeskiej? Na pewno nie Szwejk. Napisałabym - Mariusz Szczygieł, ale on jest prawdziwy :)

Zdecydowałam się wybrać ktoregoś z bohaterów Karela Ćapka, który jest moim ulubieńcem od lat młodzieńczych. A że nie pamiętam już dokładnie bohaterów genialnego Krakatita,  profetycznej Księgi jaszczurów czy RUR, w którym wymyślił robota, sięgnęłam po te rzezy, które mam w domu. Są to: trylogia Hordubal, Meteor, Zwyczajne życie i Księga apokryfów.






Księga apokryfów to zbiór króciutkich opowiadań pisanych w latach 20. i 30. XX wieku (Ćapek zmarł na zapalenie płuc w 1938). Coś  w rodzaju ćwiczeń z wyobraźni. Alternatywnych słynnych historii. Inna wersja Hamleta, Króla Leara, listu Aleksandra Wielkiego do Arystotelesa, mitu Prometeusza, dialogu Annasza i Kajfasza... Np. u Ćapka Archimedes nie ginie, broniąc rysunków matematycznych narysowanych na piasku. Ginie, gdyż nie zgadza się przystać do zwolenników nowej rzymskiej władzy w Syrakuzach. Ginie nie dlatego, że jest odklejonym od rzeczywistości, szalonym naukowcem, lecz dlatego, że swoją logiką i roztropnością ośmiesza sposób myślenia oficera rzymskiego, nawykłego do stosowania przemocy wobec nieposłusznych.

Jednak najwięcej jest tu historii okołojezusowych i są one niezwykle inpspirujące. 

Mówi się, że Ćapek prezentował typowo czeski humor. Chyba raczej ironię opartą na przekonaniu o bezbrzeżnej głupocie ludzkiej, małości i egoizmie. Nie jest to krzyk rozpaczy, że świat jest taki jaki jest. Jest to raczej łagodne pogodzenie się z tym, że mali nieuchronnie ciągną dużych w dół.

Kontakt z jego prozą to jak kontakt ze świeżym powietrzem. Ten człowiek miał talent do kreowania historii i pisania dialogów. I był mądry. I zabawny.

Mam nadzieję na dalsze lektury dzieł Ćapka, może trochę powtórek (Krakatit) i przeczytanie jego biografii.


Jego bibliografia po polsku (za Wikipedią):

Dzieła w polskich przekładach


Grób Karela Čapka na cmentarzu wyszehradzkim w Pradze
  • Fabryka Absolutu - tłum. Paweł Hulka-Laskowski, Wydawnictwo "Mewa" Katowice 1947
  • Księga apokryfów – tłum. Helena Gruszczyńska-Dębska, Wydawnictwo Zachodnie, 1948
  • Meteor – tłum. Paweł Hulka-Laskowski, Wiedza, Warszawa 1948
  • Hordubal – tłum. Paweł Hulka-Laskowski, Wiedza, Warszawa 1948
  • Zwyczajne życie – tłum. Paweł Hulka-Laskowski, Wiedza, Warszawa 1948
  • Bajka o dobrym listonoszu – tłum. Maria Kann, Nasza Księgarnia, Warszawa 1952
  • Inwazja jaszczurów – tłum. Jadwiga Bułakowska, Wydawnictwo Zachodnie i Morskie, Poznań,1949
  • Listy z Anglii – tłum. Emilia Witwicka, PIW, Warszawa 1957
  • Osiem twarzy mistrza Foltyna – tłum. Emilia Witwicka, PIW, Warszawa 1959
  • Opowieści z różnych kieszeni – tłum. Maria Erhardtowa i Zdzisław Hierowski, PIW, Warszawa 1959
  • Krakatit – tłum. Emilia Witwicka, Śląsk, Katowice 1974
  • Bajki i przypowiastki – tłum. Anna Jolanta Bluszcz, Śląsk, Katowice 1983 ISBN 83-216-0332-7
  • Rok ogrodnika – tłum. Halina Janaszek-Ivaničková, Iskry, Warszawa 1986 ISBN 83-207-0357-3
  • Daszeńka czyli Żywot szczeniaka – tłum. Jadwiga Bułakowska, Nasza Księgarnia 1989 ISBN 978-83-10-09308-0
  • Listy z podróży - tłum. Piotr Godlewski, WAB 2011, ISBN 978-83-7414-931-0
  • Sprawa Makropulos - tłum. Jan Gondowicz, Axis Mundi 2013, ISBN 978-83-61432-52-4


___________________________
 Z półki


czwartek, 20 czerwca 2013

Lubię ład, nie chcę zostawić po sobie bałaganu. - "Dziennik Helgi"

Helga Weissova Dziennik Helgi. Świadectwo dziewczynki o życiu w obozach koncentracyjnych

Mogę polecić tę książkę jako pierwszą lekturę dla osób, które chcą przeczytać coś o Holocauście. Jest to dziennik żydowskiej dziewczynki z Pragi, która staje się ofiarą hitleryzmu i zostaje zmuszona  do walki o przeżycie między 10 a 15 rokiem życia. Czyli są to niezmodyfikowane żadną ideologią fakty, opisane językiem prostych zdarzeń na miarę dziecka, a potem nastolatki. Wierzcie mi, Helga nie roztrząsa niesprawiedliwości losu, ona po prostu się dziwi, że ludzie potrafią być tacy niedobrzy...

Helga Weissova jest jednym z zaledwie setki dzieci ocalałych z getta w Terezinie. Dotąd w Polsce niewiele mówiono o tym mieście-getcie, w którym gromadzono Żydów z terenów na południe od Polski. 

Wielką wartością dziennika Helgi jest właśnie ukazanie życia w tym „idealnym mieście Żydów”, dawnych koszarach teraz zamienionych w wielkie, wielotysięczne  więzienie, obóz przejściowy. Zadziwiające było to miejsce…  Zanim  przebywający tam człowiek trafił do transportu do KL Auschwitz,  doprowadzano do jego stopniowej dehumanizacji. Stawał się przedmiotem obróbki nazistowskiego przemysłu śmierci.

I tak Helga oraz inne dzieci zostaje rozdzielona z rodzicami. Zresztą uznaje to – jak to dziecko – za fajne! Początkowo spanie na piętrowych łóżkach  w gronie rówieśniczek przypomina jej kolonie letnie. Ale mija czas, a koleżanek ubywa.  Dopóki jej rodzice, obecnie ludzie-numery, przebywający rozdzieleni w budynkach dla mężczyzn i dla kobiet,  mają czym płacić, udaje im się uniknąć wywózki, czyli „wyreklamować się”. Dorośli pracują w polu, w administracji obozu, dzieci mają zorganizowane tajne nauczanie. Dostają regularnie jedzenie, które pozwala im nawet „oszczędzić” na przygotowanie pseudotortów urodzinowych. Helga ma zeszyty, ołówki, kolorowy papier. Czytelnicy wiedzą, że pochodzi on z walizek nowoprzybyłych na „śluzę”… Dziewczynka  o tym nie mysli. Po prostu chce malować, tak jak powiedział jej tata: „to, co widzi”. 

Owe ilustracje, oryginalne rysunki Helgi z Terezina są kolejnym wyróżnikiem jej relacji. Helga portretuje to, co stało się jej normalnym życiem. A my obserwujemy „na własne oczy” zinstytucjonalizowaną, opartą na porządku, liczeniu, punktualności i licznych formalnościach… zagładę. Banalność zła opisaną bez świadomej refleksji dorosłego, bez zastanawiania się – dlaczego mnie to spotkało? – bez buntu, po prostu dzień za dniem.

Jedną z najbardziej szokujących historii związanych z Terezinem jest wizyta, którą złożyli tam  przedstawiciele Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, żeby przekonać się, że skarżący się na złe warunki panujące w getcie duńscy Żydzi (trafiło ich tam przypadkiem 500) nie mają racji. Hitlerowskie Niemcy robią wszystko, żeby Żydom dobrze się wiodło w gettach. Oto dowód: zadbani ludzie na ulicach, a obok wóz pełen bochenków chleba. Czerwony Krzyż wyjeżdża zadowolony, że Żydzi mają tak dobrą opiekę...

Jesienią 1944, w przeddzień wywózki do Auschwitz, Helga przekazuje swój dziennik wujkowi. On zamurowuje go w ścianie. 

Dzięki temu oglądamy go teraz. Także dzięki temu, że zarówno wujek, jak i Helga, a także jej matka – wszyscy szczęśliwym trafem przeżyli. To jest kolejny ewenement. Dla czytelnika jest to bardzo pomocne – wiedzieć, że ta dziewczynka przetrwała, i stała się dorosłą kobietą, malarką, matką, żoną, a dzisiaj babcią. Moje poczucie winy związanej ze wstydem za to, że „człowiek człowiekowi zgotował ten los” jest bowiem  ogromne. Czasami wywołuje to zbyt duży opór mojej psychiki w zetknięciu z opisami cierpień i porzucam lekturę - bo nie mogę tego znieść! 

Tymczasem historia Helgi jest optymistyczna. Dziewczynka wykazuje wielkie zdolności przystosowawcze, jest optymistką, ma wspierającą ja matkę i jest zdyscyplinowana. Dba obsesyjnie o czystość. Wolała nie wypić kawy, którą dostała po 3 dniach bez wody, tylko się w niej umyć... Ma też wiele, wiele szczęścia. Wychodzi żywa z tyfusu (2 razy), zapalenia płuc, zapalenia mózgu. Kiedy trafia do KL Auschwitz, nie rozdziela się matką.  Kłamie, że ma 18 lat i dzięki temu nie trafia, jako dziecko, prosto do gazu. Jest niewolnicą jak inni, zrzuca ubranie na rozkaz na oczach „młodych esesmanów”, poddaje się goleniu głów, walczy o miskę, do której trafiają raz odchody, innym razem zupa z brukwi. Żyje od apelu do apelu, którymi regulowane było życie w KL.


Kiedy gorliwy szef jej obozu postanawia w kwietniu 1945 roku przewieźć „swoich więźniów” do Mauthausen przez Flossenburg, żeby nie trafili w ręce nadchodzących wojsk radzieckich (jak przystało na przykładnego pracownika fabryki śmierci), Helga przeżywa 14 dni w otwartym wagonie, ekstremalnie stłoczona z żywymi i zmarłymi kobietami. Wtedy, w przeddzień wyzwolenia jest bliska samobójstwa. Jednak poczucie zobowiązania wobec dogorywającej matki pozwala jej przeżyć.

W maju 1945 roku jest z powrotem w Pradze. Od nowych mieszkańców swojego mieszkania słyszy wyrzuty: „To wy żyjecie?”  Rzeczywiście zrobiła im kłopot, przecież „oni się tyle w wojnę nacierpieli…”
_____________________
Wyzwanie Trójka e-pik (książka z motywem wojny). 
Książka pożyczona w ramach akcji przynadziei Podaj książkę (dzięki!)