Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Dehnel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Dehnel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2013

Współczesna "Komedia ludzka" czyli "Balzakiana" Jacka Dehnela

Jacek Dehnel Balzakiana

Poznawszy i polubiwszy smakowity styl Dehnela w Młodszym księgowym sięgam teraz po jego wcześniejsze pozycje. Ma chłopak zmysł obserwacji. To jest pewien dar. Ja też setki razy mijałam np. witryny sklepów w alei Solidarności. Tych wykończonych w stylu socrealistycznym, ale korzeniami sięgających czasami przedwojnia. I też mi czasami przychodziła do głowy myśl, że te sklepy, ten wystrój sa jakimś nieprawdopodobieństwem w dzisiejszych czasach. Dehnel przechodzi koło takiego sklepu z szyldem TKANINY MIĘSO WĘDLINY, czy budki na dworcu i z tego wszystkiego buduje mu się literacki obraz - mikroświat współczesnego mieszczanina. A w każdym razie mieszkańca miasta... Mikroświat ze wszystkimi jego blaskami i cieniami, językiem, postaciami jak wyjętymi z tramwaju nr 33 czy mszy o 10.

Bystre oko, bystry umysł. Może nieco za gładki język, trochę nieprzystający do współczesnej polszczyzny naszpikowanej brutalizmami. Obraz banalnego świata, wąskiego horyzontu pragnień. Którego jednak nie chcielibyśmy porzucić. Bo jest nasz, swojski, najlepszy, jaki znamy. I nie ma co się obrażać. Tacy jesteśmy.

Dehnel serwuje nam cztery takie opowieści w stylu Balzaka. Do zastanowienia się. Tak jak to zestawienie graffiti i portretu Balzaka na okładce.
___________________________
Czytamy serie wydawnicze... (seria Archipelagi)
e-book


niedziela, 10 marca 2013

...zachęcił mnie 'Młodszy księgowy' Jacka Dehnela


Jacek Dehnel Młodszy księgowy. O książkach, czytaniu i pisaniu

365 stron skłaniających najpierw do śmiechu, a po chwili do myślenia. Książka, którą można i należy delektować się dłużej niż przez jeden wieczór, bo jest mocno skondensowana. Składa się z kilkudziesięciu felietonów, które Dehnel, poeta, pisarz, tłumacz, zapalony internauta i… dandys przemierzający okolice Powiśla w Warszawie z laseczką (typu canela), zdarzyło się, że i w cylindrze. W ogóle odważny chłopak. Odwagą, która pozwala mu być sobą: „grzecznym chłopcem”, który nie używa słów na k..., p…, i ch… (przy tej okazji Dehnel przypomina, że „zawsze na ch…, nigdy na h…!”). Poza tym jest erudytą, miłośnikiem języka czyli filologiem, oraz zbieraczem rarytasów piśmienniczych cierpiącym na horror vacui.

Człowiek w jakiś sposób mi bliski. Tak właśnie odebrałam postać, alter ego pisarza, jakie wykreował w Młodszym księgowym.

Czyta, kocha książki, kupuje dużo, w tym także curiosa, o których możemy sobie poczytać, śmiejąc się lub uśmiechając do woli. Paradoksalnie ten humanista w każdym calu rzeczywiście prezentuje czasami postawę księgowego. Porządek w tym zbiorze felietonów jest wręcz wzorowy. Zaproponował nam podział na teksty:

- o pisaniu, literaturze (w tym o literaturze z publikowanej w internecie, czyli neteraturze; pisarzach i grafomanach oraz kąśliwie o krytykach literackich). Musicie wiedzieć, że lubię, jak pisarz deklaruje swój stosunek do odwiecznego pytania: co jest ważniejsze – treść czy forma? Dehnel się nie waha:

„Co” […] jest jeszcze niczym, błahym zaczątkiem, igraszką wyobraźni – dopiero „jak” może stworzyć literaturę.

Choć… bogactwo treści, które nam proponuje Młodszy księgowy rzuca czasami na kolana. Zwraca też uwagę zawsze perfekcyjnie wykonany risercz (nieważne, czy pisze o zapomnianym w Polsce Lilienie, czy o kurach).

Pisze też:
- o pisarzach i pisaniu (cudowne passusy wyjęte z tekstów grafomanów!)
- o curiosach literacko-wydawniczych (jakie oko ma ten Dehnel, żeby takie cuda wypatrzeć, prawdziwy pasjonat.)
- o klasykach, choć czasami nie wprost – jak np. w felietonie poświęconym enuncjacjom posłanki Krystyny Pawłowicz o Szymborskiej:

Wierzba płacząca
(Salix alba L. 'Tristis')
[‘kojarzy mi się z Noblem, ale nie kojarzy mi się z Polską, z polską wierzbą […], nie kojarzy mi się ani z polską przyrodą, ani z polską historią…’]

- o stronie językowej tekstów [tu wybitny, a przy tym dowcipny tekst o przekładach, z próbkami ‘frazy rosyjskiej, czeskiej, francuskiej’. Po prostu genialne.]

- o czytaniu - a raczej nieczytaniu -  polskim. Dehnel nie boi się stwierdzić, że bez wspólnych lektur nie ma ‘wspólnoty skojarzeń’, nie ma wspólnego języka. Nie czytając i pozwalając na nieczytanie kultura polska przegrywa walkę o stworzenie i podtrzymanie istnienia warstwy społecznej zwanej kiedyś inteligencją. Czyżby(śmy) już nie byli potrzebni?

I tu Dehnel precyzuje, jak ich (nas) rozpoznaje. Podpisuję się pod tymi, niewygórowanymi przecież, oczekiwaniami :

‘polscy inteligenci – rozumieją od razu wszystkie hermetyczne żarty i aluzje, ironię ukrytą pomiędzy słowami, subtelne różnice pomiędzy rozmaitymi odmianami polszczyzny.’ 

Tylko kompetencja językowa pozwala stworzyć złożone wypowiedzi dotyczące trudnych tematów (a ważne tematy są takie, do licha!) oraz zrozumieć ich sens. Skoro inteligencja w ‘starym’ rozumieniu tego słowa zanika, to ciekawe co, a raczej kto, zajmie jej miejsce? 

Dalsze rozdziały to teksty:
- o literaturze dla dzieci i młodzieży
- o książkach i rękopisach oraz ich wspaniałej fizyczności.

Czyli wszystko, w co pasjonat, bibliofil, logofag, mól książkowy po prostu lubi się wgryzać…

Jak to w felietonach bywa, osnową tekstów Dehnela jest zwykle jakieś zdarzenie, obserwacja, spotkanie z pisarzem, czytelnikami, internautą, piękną lub dziwną książką, wizyta w domu pracy twórczej, księgarni, zasłyszane słowo czy zdanie. Bywa, że wystarczy po prostu spacer ulicami miasta. Tak wspaniałemu obserwatorowi, a Jacek Dehnel jest nim z pewnością, nie brakuje pomysłów. To bystrzak, któremu się wszystko kojarzy ze wszystkim. Szybko myśli. Pięknie i prosto, bez żadnych udziwnień pisze. Traktuje nas-czytelników jak partnerów do inteligentnej  konwersacji. Młody mężczyzna o nieco staroświeckim wyglądzie, choć teraz już dużo mniej niż kiedyś :). Człowiek niesformatowany przez zalewający nas banał i kicz.

Po prostu facet nie z tego świata. Oby mu się nigdy nie znudziło :)

…można się pośmiać!

noto.lu


W tym celu polecam lekturę Młodszego księgowego Jacka Dehnela, o którym napiszę więcej już niedługo. 

Teraz podzielę się z wami na szybko uroczymi cytatami z rozdziału o nieporadności językowej. Tytuł rozdziału to „Ojczyzna przez duże oj”. Chodzi oczywiście o ‘ojczyznę-polszczyznę’, nazwaną tak, przypomnijmy dla porządku, przez prof. Miodka. Cytaty pochodzą z obszernych zbiorów Dehnela. Wybieram moje ulubione.

Szyldy:
Łodzie, namioty i inne klamoty
Zakład fryzjerski Fryzurka
Wyrób trumien. Każda ilość.

Bon moty:
Jak powiedział Pantha Rei – wszystko płynie. (Tak, przyznaję się, ukradłam ten pseudocytat z  Młodszego księgowego, ale zwrócę!)

Tytuły:
Łabędzi śpiew Orła z Wisły (o Małyszu)

Opisy z allegro:
Stary wełniany Aztek
Ręcznie wiązany kolos (to o dywanach) itd., itp.

Ze swej strony dorzucę cytat, który przekazał mi ostatnio kolega z pracy, który z kolei dostał go esemesem od teściowej-polonistki. Autorem jest 15-latek, uczeń II klasy gimnazjum. Myślę, że poniższy tekst z wypracowania  mógłby stanowić koronny dowód w procesie o zamordowanie kultury polskiej przez współczesną szkołę, wespół zespół z rodzicami i całą resztą okoliczności, o których tyle ostatnio marudzę…

[pisownia oryginalna]
Sądze że ludzie którzy nie mniemają o sobie są bardziej wartościowi niż Ci co mniemają o sobie. Osoby które zbyt często mniemają o sobie nie są zbyt lubiani. Myśle że lepiej by było gdyby więcej ludzi było którzy nie mniemają o sobie. Nie trzeba ich wysłuchiwać jacy oni są.

Nie wiem, czy powinnam raczej się zgodzić, czy zaprzeczyć?