Nie dać się temu zjawisku. Skończyć z używaniem słowa "zajebiste" na określenie wszystkiego, co mi się podoba. (Żartuję.) [Edit: Dokładnie to nie żartuję, tylko ironizuję, czyli mówię jedno, a mam na myśli coś innego, o czym nie chcę mówić wprost - jak w powiedzeniu, że Pałac Kultury jest mały, ale gustowny.)
A teraz przejdźmy do meritum (to takie zielone lekarstwo na kaszel mokry i suchy).
Wspominam lektury ubiegłego roku. Dla ułatwienia prowadziłam sobie w trakcie roku ranking najlepszych lektur i autorów na pasku bocznym. Nie ma to jak pamięć zewnętrzna.
PODIUM KSIĄŻEK 2013
'Tajemnica Brokeback Mountain' Annie Proulx
'Dobrze jest, jak jest' Annie Proulx
'Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta' David Mitchell
'Śmierć czeskiego psa' Janusz Rudnicki
'Kobieta z wydm' Kobo Abe
'Pisarz naiwny i sentymentalny' Orhan Pamuk
'Pokuta' Ian McEwan
PODIUM AUTORÓW 2013
Kurt Vonnegut
Annie Proulx
David Mitchell
Ian McEwan
Janusz Rudnicki
Kazuo Ishiguro
Julian Barnes
Kobo Abe
Marcin Ryszkiewicz
Jakie wnioski z tego płyną?
Jestem wielbicielką literatury postaci, nie fabuły (Annie Proulx, David Mitchell, Ian McEwan). Lubię, jak lektura mnie wzrusza. Jednakowoż klękam też przed bystrzakami, którzy unikają sentymentalizmu jak ognia (Vonnegut, Rudnicki, Kobo Abe, Ryszkiewicz). Nie odstrasza mnie ekscentryczność, ironia i paradoks (Vonnegut, Abe, Rudnicki). Chętnie zanurzam się w epicko ujęty świat miniony, pod warunkiem, że opisany jest po zegarmistrzowsku, ze wszystkimi możliwymi i niemożliwymi szczegółami (Mitchell, Ishiguro, Barnes). Kocham też edukatorów, ludzi, którzy dzielą się z innymi swoją wiedzą i robią z tego wartościową literaturę (Pamuk, Ryszkiewicz).
Moje kolejne postanowienie noworoczne będzie więc brzmiało: nie spuszczać z tonu i czytać starsze, uznane, często nagradzane rzeczy.



