wtorek, 18 czerwca 2013

...trzeba czytać, żeby żyć - twierdzi Alberto Manguel

Alberto Manguel Moja historia czytania

Zawsze jesteśmy na samym początku litery A.
                                                                        Alberto Manguel
                                
Ale kto będzie panem? Pisarz czy czytelnik?
Denis Diderot Kubuś Fatalista i jego pan, 1796

Czytać, żeby żyć.
        
Gustave Flaubert, list do panny Chantepie, 1857

Widząc tytuł Moja historia czytania, spodziewałam się po prostu ciekawych wspomnień z lektur, szczególnie, że wiedziałam, że Alberto Manguel jest przedstawiany przede wszystkim jako były lektor czytający ociemniałemu Borgesowi. Tymczasem to ostatnie zdarzenie to zaledwie krótki, choć rzecz jasna znaczący, epizod w życiu Manguela, erudyty, pisarza i dziennikarza. To bardzo ciekawy człowiek, mieszkał w różnych miejscach na świecie. Choć Argentyńczyk, to jednak piszący przede wszystkim po angielsku i niemiecku. 
Więcej o nim TU. 





Biblioteka Manguela liczy 35 tysięcy tomów. Wygląda imponująco. Jest znana ze zdjęć. No coż... Jest absolutnie piękna! 




Chcę podkreślić, że książka, którą Wam przedstawiam (nagodzona Nagrodą Medyceuszy w 1998 r.), nie jest rodzajem autobiografii czytelniczej. To raczej bardzo obszerna monografia zjawisk związanych ze zjawiskiem czytania. Zresztą polski tytuł jest mylący. Oryginał, napisany po angielsku, nosi tytuł A history of Reading. Książka podzielona jest na następujące rozdziały (a potem liczne podrozdziały):
  1. Człowiek księgi
  2. Ostatnia strona
  3. Odmiany czytania
  4. Władza czytelnika
  5. Zamiast epilogu

Zgodnie z oryginalnym tytułem znajdziemy w książce Manguela historię pisania i w efekcie czytania – najpierw na głos, potem po cichu. Także historię zapisu, książek, bibliotek, no i mnóstwa zagadnień z tym powiązanych. Bo będzie mowa i o pisarzu, i o czytelniku, i o gatunkach, i o tym, jak świat do tych zjawisk podchodził w różnych epokach.

Np. poniżej zdjęcie dokumentujące entuzjastyczne  przyjęcie Szatańskich wersetów:



Powiem Wam tylko, że w jednym świat jest niezmienny: zawsze próbował dokuczać okularnikom :)

Przy całej obszernej bibliografii i setkach przypisów – zresztą stanowiących osobną przeciekawą lekturę - książka Manguela jest przyjazna czytelnikowi. Oprócz uogólnień zawiera nasze ulubione anegdoty poparte cytatami z niezliczonych lektur autora. A czytelnikiem jest on wytrawnym. Wspomnę tylko, że po raz pierwszy od 20 lat miałam do czynienia z cytowaniem osiemnastowiecznego komediopisarza portugalskiego Antonio Jose da Silva, o Judeu, o którym pisałam pracę magisterską (był ofiarą Inkwizycji, spłonął na stosie). A to przy okazji naśmiewania się z panienek, które za dużo czytają. Oczywiście u Silvy stwierdzenie, że „książki przewracają kobietom w głowie” ma charakter ironiczny…

Dzieło Manguela wydane zostało po raz pierwszy w 1996 roku. Co oznacza, że pisane było jeszcze w erze przedinternetowej. Tym samym Manguel nie ustosunkowuje się w swojej pracy do tego, jak internet wpływa na czytanie i pisanie. Choć napomyka już o idei hipertekstualności, pojęciu ukutym już w latach 70. XX wieku przez informatyka Teda Nelsona na opisanie nowego rodzaju tekstu wynikającego z pojawienia się sieci (w tych sieciach nie ma szczytu, ani dna, nie ma hierarchii) i zjawiska „okna tekstowego” w komputerze. Tylko to jedno zdarzenie sprawiło, że miejsce akapitów, rozdziałów i innych tradycyjnych rodzajów podziału tekstu zajęły równoważne i jednakowo efemeryczne bloki i grafiki o wymiarach komputerowego okna. Ciekawe, co powiedziałby Manguel o tym , co dzieje się teraz…

Manguel pisał Historię czytania przez siedem lat. Ilość cytatów, bon motów na temat czytania jest tam przeogromna. Książka niesie ogrom wiedzy o zjawisku czytelnictwa, które stanowi moim zdaniem - podstawę rozwoju człowieczeństwa. Przecież jesteśmy jedynymi zwierzętami potrafiącym, co więcej pragnącymi czytać i pisać. Godne podkreślenia jest to, że autor jednoznacznie opowiada się za prawem czytelnika do swobodnego wyboru lektur, a także dowolnej ich interpretacji. To jest gość, ktory myśli podobnie jak ja :) Chciałabym przeczytać jego Dziennik lektur z 2007 r.


Moja historia czytania to lektura mądra, lekka i dowcipna. Wspaniały przykład popularyzowania wiedzy. Dla bibliofila pozycja obowiązkowa.

Moją historia czytania A. Manguela zaczynam prezentowanie bardzo charakterystycznej graficznie i przemyślanej serii popularno-naukowej SPECTRUM wydawnictwa MUZA.


Na zdjęciu reszta moich zaplanowanych na rok lektur z tej serii.





__________________________
 Wyzwanie Z półki i Czytamy serie wydawnicze...

2 komentarze:

  1. Super! Znalazłem w katalogu mojej biblioteki, więc z pewnością przeczytam. Dzięki za recenzję! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją od dłuższego czasu na półce i w planach - i choć jeszcze "Historii" nie przeczytałam, to po przejrzeniu już była nią zachwycona.
    Biblioteka Manguela - piękna, tylko pozazdrościć. Dojść do takiej liczby posiadanych książek - i więcej, do takiej liczby przeczytanych - to dopiero byłoby cudowne.
    Prawo czytelnika do doboru i interpretowania czytanych pozycji powinno być jednym z najgłówniejszych praw, uświadamianych człowiekowi na początku jego czytelniczego życia. Niestety, mam wrażenie, że szkoła (przynajmniej polska) robi obecnie coraz więcej, by takie prawo wydawało się anarchią.

    OdpowiedzUsuń

Zastrzegam sobie prawo do moderowania komentarzy, gdy uznam to za stosowne.