piątek, 8 marca 2013

...dobrze jest, jak jest Annie Proulx


Annie Proulx Dobrze jest, jak jest

Odkrycie! Bardzo dobra proza. Autentyczna, niepodrabialna, gęsta od ukrytych znaczeń.

I pomyśleć, że nie sięgnęłaby po Proulx, gdyby nie zabawa w czytanie autorów na konkretną literkę. Poszłam do biblioteki i tam na P znalazłam Proulx, autorkę zekranizowanych Tajemnic z Brokeback Mountain i Kronik portowych. To mnie zachęciło.
Tom opowiadań zatytułowany Dobrze jest, jak jest przeczytał się wspaniale w jeden wieczór, co po katowaniu się Perez-Reverte było cenną odmianą.

Bohaterami opowiadań z tego tomu, jak również wielu innych jej opowieści, są mieszkańcy stanu Wyoming. Tu od razu muszę zrobić dygresję, ale bardzo a propos.

Kiedyś na zajęciach z psychologii międzykulturowej omawialiśmy różnice kulturowe między nacjami. Zrobiliśmy sobie ćwiczenie w parach polegające na ustawianiu się w takiej odległości od siebie, żeby zagwarantować optymalną ‘przestrzeń osobistą’ charakterystyczną dla różnych kultur. Przestrzeń typową dla Polaków ustaliliśmy sobie na miejscu :) Wyniosła ona ok. 80 cm. 
W pozostałych przypadkach oparliśmy się na wynikach badań: Japończycy – 30 cm (myślałam, że zemdleję), Finowie – ze 2 metry (nieznośne). A mieszkańcy prerii w Stanach Zjednoczonych czyli np. w Wyoming? Tu… niestety pomieszczenie okazało się zbyt małe. Oni, żeby czuć się swobodnie i móc swobodnie porozmawiać, potrzebowaliby chyba z 5 metrów odległości między sobą!

[Wyoming ma obszar niemal równy obszarowi Polski (480 km x 530 km), z tym, że jeśli u nas gęstość zaludnienia wynosi 123 osób/km2, to u nich 1,96 osób/km2.]

I o tym są m.in. opowiadania Proulx. Z tym, że ona pewnie nie zna tych badań, ani tych liczb.

Za to zna tych ludzi. To, co jedzą, co robią, jak myślą, jak podejmują decyzje, a przed wszystkim, czego nie zrobią, nie pomyślą, nawet nie poczują, czego nawet sobie nie wyobrażą.  Ona zna i wspaniale opisuje ten krajobraz, dzikość przyrody i dzikość w sercu, a czasami nawet zdziczenie. Wyoming to nie jest kraj dla ludzi, którzy zbyt wiele myślą. Im nie przychodzi do głowy się skarżyć. Tu trzeba przeżyć.

Ale czy są szczęśliwi? Dobrze jest, jak jest? A czy można w ogóle być szczęśliwym? O tym są opowiadania Proulx. Autorki, która – w odróżnieniu od swoich bohaterów odważyła się marzyć, zmienić coś w swoim życiu, może nawet komuś zaufała? Proulx swoją pierwszą powieść wydała po pięćdziesiątce. I od tej pory zbiera najważniejsze nagrody amerykańskie. Zasłużenie.
__________________________
 Wyzwanie Z literą w tle.

11 komentarzy:

  1. Lubię czasem poczytać opowiadania. A na autorkę zwrócę uwagę.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczególnie, że są to opowiadania wypełnione znaczeniami na miarę powieści. Naprawdę mocne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeglądnęłam jej dorobek wydany u nas, na LC, i stwierdzam że jest interesujący.)

      Usuń
  3. Ta autorka pierwszą swoją książkę wydała dopiero po pięćdziesiątce? To jakiś wyjątek, bardzo niewielu pisarzy debiutuje tak późno. Większość od początku wie, że chce pisać i wcześnie stara się o wydanie książek... nieraz zbyt wcześnie :)
    Też biorę udział w tym wyzwaniu, o którym piszesz. Jeszcze nie wiem, co przeczytam, może więc będzie to książka Annie Proulx :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy post:) Chętnie przeczytam opowiadania, Kroniki portowe przypadły mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chcę sięgnąć po więcej. Kronik będę szukać zaraz po Brokeback.

      Usuń
  5. Ostatnio trochę się przekonuję do opowiadań (choć jeszcze nie tak dawno było to gatunek, którego unikałam jak ognia) dlatego tytuł notuję, jak się trafi okazja, to chętnie sięgnę. Choć nie biorę udziału w tym wyzwaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwi literek nie liczą :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię jej "Kroniki portowe". Niestety nic innego nie miałam okazji przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Im dłużej myślę o prozie Proulx, tym bardzie tęsknię za klimatem, który potrafi stworzyć, światem, do ktoórego tak sugestywnie zaprasza. Ta Proulx wydaje się taką trochę twardą babą - 'z jajami' za przeproszeniem.
    Żadnej ckliwości.

    OdpowiedzUsuń

Zastrzegam sobie prawo do moderowania komentarzy, gdy uznam to za stosowne.