Historia ciała
T. 3 Różne spojrzenia. Wiek XX
Red. Jean-Jacques Courtine
Przeł. Krystyna
Belaid i Tomasz Stróżyński
Wyd. słowo / obraz terytoria, Gdańsk 2014
Wyd. oryg. 2006
Dzięki mojej córce, która robi mi tę ogromną przyjemność, że ze mną rozmawia o tym, co ją
aktualnie interesuje, wciągnęłam się w temat jej pracy semestralnej nt „zapachu
kobiety” i przemian w percepcji tego zjawiska. Jest to fascynujący temat. Przy tej
okazji skusiłam się na niniejszą lekturę.
Dogłębniej przeczytałam zaledwie dwa
spośród trzynastu esejów (Ciało zwyczajne
Pascala Ory i Ekrany. Ciało w kinie
Antoine’a de Baecque), ale myślenia mam na długo.
Oczywiście część esejów dotknięta jest chorobą o nazwie "piszę, używając branżowego żargonu, bo chodzi mi o hermetyczny przekaz". Ale i tak czyta się je dużo łatwiej niż np. sylabus jakichkolwiek zajęć na kulturoznawstwie AD 2015...
Jest tu mowa o postrzeganiu ciała i poszczególnych jego
atrybutów (jak zapach na przykład) w czasach, kiedy dużo się wokół niego
działo. A trzeba pamiętać, że z punktu widzenia kobiecego ciała – niemal wszystko działo się w wieku
XX. Przedtem ciało to było niewidzialne, służyło kobiecie do wypełniania roli służebnej
mężczyźnie (łącznie z rodzeniem dzieci) lub bycia ozdobą (piękną, uznioślającą zdobyczą).
Wraz z nowymi ideologiami, ruch sufrażystek przyniósł ok. 1915
pierwsze oznaki emancypacji kobiet. Jak się to ma do „zapachu kobiety”?
Po
pierwsze zapach zaczyna być w ogóle tematem! Dotąd traktowano go jako element
bez wielkiego znaczenia. Po prostu w niewielkim stopniu rozumiano jego
pochodzenie (nieznane były aromamolekuły zapachowe), oraz w równie niewielkim stopniu potrafiono na niego wpływać, np. poprzez kąpiel :))) Trochę lepiej było z tłumieniem zapachu poprzez użycie pachnideł..
Wraz z rozwojem myśli emancypacyjnej zmienia się (bezwiednie) myślenie o zapachu kobiety. Staje się to na początku XX wieku.
Kobieta walcząca o swoje uniezależnienie od mężczyzny ścina włosy. Czyni to w 1917 r.
fryzjer Antoine pod wpływem szalonej Coco Chanel. Włosy ( raczej ich białka i tłuszcz na nich) są jak wiadomo nośnikiem zapachu. Wcześniej kobiety uwalniły się z gorsetów. Zaczynają nosić lżejsze, mniej
wchłaniające pot odzienie, które można łatwiej i częściej prać. Ciało staje się
coraz bardziej odsłonięte, a jego zapach bardziej możliwy do korygowania czy
upiększenia przez kąpiel i namaszczanie olejkami czy też właśnie odkrytymi destylatami alkoholowymi –
czyli perfumami.
![]() |
| Marylin, jak wiadomo, na noc wkładała tylko Chanel no 5. Popatrzcie jednak na wabik w postaci odsłoniętej pachy, co za atawizm... |
Wiek XX to wiek zarówno emancypacji społecznej, kulturowej,
jak i wyzwolenia kobiet z naturalnego zapachu (zapachu samicy homo sapiens). Zapach ciała kobiety zaczyna być
przedmiotem zainteresowania kultury. Tak jak inne atrybuty ciała zapach zaczyna
być przedmiotem najpierw oceny, a następnie modyfikacji w zgodzie z wzorcem, a
w końcu, tak jak inne atrybuty ciała, staje się polem do kulturowej manipulacji i częstokroć represji. W XX wieku naturalny zapach
kobiety staje się stopniowo tabu.
3. tom Historii ciała poświęcony jest m.in. właśnie tym i innym manipulacjom kulturowym na ciele.
![]() |
| Anja Rubik - ikona androgynicznej, infantylnej, aseksualnej (?) seksualności naszych czasów |
Czytając te eseje zastanawiałam się,
jak to się stało, że dorobiliśmy się wzorca kobiety:
- zseksualizowanej,
podniecającej bez przerwy jak we wszechobecnej pornografii, a jednocześnie androgynicznej, czyli bezpłciowej, pozbawionej drugorzędnych cech płciowych, takich jak szerokie biodra, biust
czy owłosienie łonowe (które przecież ewolucyjnie przenoszą sygnały seksualne –
temu służy choćby zapach zatrzymywany przez włosy);
- silnej,
zdrowej i usportowionej a jednocześnie poddanej higienizacji, dezodoryzacji, eterycznej, wiotkiej jak elf czy inna Anja Rubik;
- pewnej siebie i swojej kobiecości, po
prostu idealnej a jednocześnie pustej niczym wzrok modelki na wybiegu
- kobiety wyzwolonej, niezależnej i sięgającej
po to, co chce (jak dotąd mężczyzni) a jednocześnie będącej towarem sprzedawanym
na billboardach.
Dziwne. Trochę jakby świat żądał od nas niemożliwego, a my, stojąc nad przepaścią, z radością robiłybyśmy krok naprzód.
PS. Przypomninam, że moje wspomnienia po tej lekturze krążą wokół tematu, który mnie aktualnie zajmuje. Tymczasem tom zawiera dużo więcej tekstów i problemów, np.: trening ciała, eksterminacja ciała, deformacja, ciało wirtualne, itd.




.jpg)
.jpg)


































